czwartek, 31 maja 2007
najmodniejszy kolor lata

Projektanci intensywnie lansują żółty od zeszłego lata. Nieźle im idzie, bo już coraz więcej tego koloru słoneczników wszędzie. Celem jest jednak przyszły sezon. To co widzimy teraz, to dopiero przedsmak sezonu na żółty.

Warunkiem noszenia koloru żółtego jest choć lekko oliwkowa cera. Zbyt jasna będzie się gryzła z ubraniem i wyda się jeszcze jaśniejsza. W przypadku jasnej karnacji najlepiej w ogóle zrezygnować z jaskrawego żółtego, na rzecz odcienia musztardowego, czy bursztynowego.

Stroje koloru żółtego często są naszym stymulatorem i wyrazem wewnętrznej radości, spontaniczności, żywiołowości. Po żółte ubrania chętnie sięgają osoby kreatywne, sprawcze i poszukujące nowych wyzwań.

Żółty fantastycznie wygląda w połączeniu z czarnym. Cały czarny strój i żółte dodatki wyglądają elegancko i bardzo na czasie. Ale nie ograniczajmy się tylko do dodaktów! Również połączenie żółtych ubrań z czarnymi daje świetne efekty. Żółty to kolor obok którego nie można przejść obojętnie.

Kolejny piękny duet to żółć z bielą. Wersja raczej dzienna. Świetnie sprawdzi się też domieszka czarnego i już mamy udane trio!

Suknia zaprojektowana przez Oscara de la Rente to przykład na zgranie żółci, czerni i bieli. Przepiękna...

Valentino udowodnił, że żółty świetnie wygląda z czerwienią! Bo właściwie dlaczego nie? Wiele przeciwniczek ma natomiast łączenie żółci z niebieskim. Kojarzy im się to z listonoszami...

Zwróć uwagę na czerwone opaski

Pamiętacie jeszcze najmodniejszy sezon zimy? Szary wciąż jest na czasie, a do żółtego pasuje idealnie!

Taka letnia sukienka jest elegancka, zmysłowa i bardzo uwodzicielska

Żółta torebka potrafi wykonać całą stylizację w pojedynkę. Dołącz ją do czarnego stroju i ruszaj

Żółty świetnie się sprawdzi także w fitness clubie, czy podczas jazdy na rowerze

Żółty cudownie prezentuje się w wersji wieczorowej

Gwiazdy już pokochały żółte kreacje

Eva Mendes

Czy poznajecie Britney Spears?

IKONY MODY-kto ubiera diabła?
W ostatnich tygodniach wszyscy mieliśmy okazję przekonać się, że "Diabeł ubiera się u Prady". Niewielu jednak potrafi odpowiedzieć na zasadnicze pytanie "U Prady - czyli gdzie?" ani wywnioskować więcej na temat diabelskiego stylu. Jedno jest tylko pewne - diabeł musi mieć piekielnie dobry gust...

Miuccia Prada ma dziś 57 lat, ale nie można powiedzieć, by była mistrzynią krawiectwa. Właściwie jej umiejętności nie zapewniłyby jej nawet tytułu szwaczki. Nie umie prosto uciąć kawałka tkaniny, nie wspominając już o przygotowywaniu form czy rysunku. Co zatem sprawia, że od wielu lat utrzymuje się na topie europejskiego haute-couture? Wizja! Bo coś, co Miuccia ma bez wątpienia to wyobrażenie o tym, jak powinna wyglądać elegancka kobieta. „Elegancka" to zresztą klucz do jej świata. Bo Miucci nie chodzi ani o to, by jej klientki były seksowne, ani, nie daj Boże, wyzywające. Prada to synonim Szyku. Szyku przez wielkie "S".

Komunistka wśród arystokratów
Miuccia Prada jest wnuczką Mario Prada, który w 1913 roku założył w Mediolanie dom mody, specjalizujący się w wyrobie luksusowych skórzanych toreb. Za czasów Mario firma nie była takim gigantem mody jak obecnie, ale nie zmienia to faktu, że pozwalała członkom rodu Prada żyć luksusowo. Mario miał marketing we krwi. Po zaledwie pięciu latach został osobistym dostawcą włoskiej rodziny królewskiej, którą zaopatrywał m.in. w walizki ze skór aligatora i morsa.
Sama Miuccia, co jest dość powszechną dolegliwością młodzieży z wyższych sfer, w okresie studenckim uległa fascynacji komunizmem. W latach 60-tych uczestniczyła w demonstracjach nawołujących do sprawiedliwego podziału dóbr na świecie, sprzeciwiała się wyzyskowi warstw uboższych i konsumpcyjnemu stylowi życia. Aby okazać światu, że "wszystko jest jasne i sytuacja nie wymaga komentarza" została mimem. Występowała nawet na scenie mediolańskiego Piccolo Teatro. Jawnie brzydziła się swoją bogatą rodziną. Nie przeszkadzało jej to jednak kupować ubrania od najdroższych projektantów, które zestawiała z ciuchami z lumpeksów. Nie miała ani jednej pary dżinsów. Zrobiła za to doktorat z nauk politycznych. W 1978 roku odziedziczyła po mamie familijny biznes i... komunizm jej przeszedł jak ręką odjął. Przez pewien czas poznawała fach, m.in. pracując jako ekspedientka w najstarszym butiku w Galerii Vittorio Emanuele w Mediolanie. Niedługo później została projektantką.

Mąż swojej żony?
W czym tkwi siła domu mody Prada? Z pewnością w pewnym niezwykłym duecie. Miuccia i Patrizio poznali się na targach mody w Mediolanie w 1978 roku. Patrizio Bertelli wystawiał tam swoje wyroby ze skóry, które, zdaniem Miucci, były zaledwie nędznymi podróbkami jej produktów. Na mało subtelne uwagi pani Prada odpowiedział, jak potem wspominała "w najbardziej arogancki sposób" i... wkrótce został jej wspólnikiem. Patrizio był może kłótliwy, ale wydał się jej człowiekiem szczerym i wiarygodnym. Niedługo potem Miuccia sprzedała mu wyłączne prawa do realizacji projektów Prady, a potem... została jego konkubiną. Po kilku latach pobrali się i wtedy właśnie rynkowy zmysł Patrizio podpowiedział mu, że torebki to jednak za mało i... zażądał od żony projektu kolekcji ubrań. Cóż było robić?

Krowa i prostak


W czasie kłótni, które regularnie wstrząsają ich biurami, on nazywa ją pieszczotliwie "starą krową" a ona jego, w najlepszym razie, "chamem". Po takim zderzeniu "wizji" i "rynkowych realiów" przez pewien czas małżonkowie udają w pracy, że się nie znają, a ich biura to w istocie biura całkowicie odrębnych przedsiębiorstw. Tak się rzecz ma, jak wspominano, w pracy, bo już w drodze powrotnej do domu zaczynają miłosny szczebiot. Dlaczego? Bo w domu czekają na nich ukochani synowie. Następnego dnia rano sytuacja wraca do stanu wojny i jedyne, czego pan Bertelli może spodziewać się po swej dystyngowanej małżonce to cios w głowę zgniecioną puszką po coli. W ten sposób w ascetycznej sali biura przy Via Bergamo w Mediolanie ona daje mu do zrozumienia, że jego "księgowe" myślenie musi ustąpić przed jej wzniosłą wizją. A kiedy Miuccia z dumą prezentuje ubrania, owoc wielodniowych poprawek, miar i przemyśleń, on przywraca jej racjonalne spojrzenie rzeczowym komentarzem: "Co to ma być? Co mam zrobić z tym gównem? Sprzedać? Nawet nie chce mi się na to splunąć!" I w ten sposób pobudza się do działania ta najbardziej niewiarygodna para europejskiego świata mody.
Sukces wykuwa się w ogniu
Patrizio Bertelli odpowiada za komercyjną stronę działalności firmy. Interesuje go to, czy ubrania znajdą nabywców, czy się spodobają. Nic też dziwnego, że także tu, jak w większości firm powstaje konflikt pomiędzy kreacją a sprzedażą. Tyle że tu konflikt ten zyskuje niespotykany, małżeński wymiar. "Problem polega na tym, że Bertelli ma zawsze swoje pomysły"- tłumaczy w wywiadzie dla magazynu "The New Yorker" Miuccia Prada. "Nienawidzi uczucia, że jest uzależniony od kogoś takiego jak ja. Ale muszę przyznać, że każda rzecz przerobiona według jego wskazówek rzeczywiście wygląda lepiej".
Sama Miuccia Prada, która nadal ma wpływ na wszystkie strategiczne decyzje koncernu, twierdzi, że większość z nich podejmuje kierując się intuicją. Jest obsesyjnie dokładna, jeśli chodzi o realizację projektów. Bywa, że ten sam detal, bez względu na koszty, jest wielokrotnie zmieniany i poprawiany, bo zdaniem pani Prada nie oddaje jej pierwotnego zamysłu. Miuccia zapewnia zresztą, że chce, aby odzież sygnowana "Prada" dobrze się sprzedawała. Żeby rządziła światem mody. Dziwnie to brzmi dosyć w ustach byłej działaczki włoskiej partii komunistycznej. Miuccia zresztą od samego początku projektowała wyłącznie hity. Wykończone skórą czarne, nylonowe plecaki, trencze z plastiku, srebrne buty na dziwnie wyprofilowanych koturnach, zamszowe spódnice z wszytymi przy krawędzi lusterkami. W 1993 roku zaprezentowała nową linię damską - Miu Miu oraz linię dla mężczyzn, a w 1997 roku Prada Sport.

artykul ze strony www.boutiqe.pl


MODA ULICY

HIT sezonu-kwiatowe sukienki

Przykłady z pokazów m.in. Moschino, Matthew Williamsona, Jill Stuart.

środa, 30 maja 2007
MODA ULICY-pomysłowe stylizacje

Fendi-historia marki

Fendi - w kolejce po luksus

Wielkie domy mody Wszystko zaczęło się w 1918 roku i prawdę mówiąc w latach 90-tych wydawało się, że zmierza ku zasłużonemu końcowi. Wielka marka, żywa historia mody. Dostojna, elegancka, ale... nudna. Coś dla starszych dam, które wiedzą, że Fendi jest wiecznie modny. Ale nie dla młodych, dynamicznych kobiet... Zdawało się, że gigant i potentat w branży futrzarskiej, czeka już tylko na końcowe brawa. I nagle... Rok 1997. Sarah Jessica Parker pojawiła się w kolejnym odcinku "Seksu w wielkim mieście" z gustowną torebką-bagietką pod pachą. Dyskretną, elegancką, seksowną i wyrafinowaną. Na miękkiej jak atłas skórce połyskiwało subtelne FF. Następnego dnia wszyscy, dosłownie wszyscy, chcieli mieć takie cacuszko. Butiki Fendi opustoszały, a w prasie kobiecej zawrzało.

Rodzinny biznes
Początki marki sięgają małego sklepu z futrami i wyrobami ze skóry, który w 1918 roku przy via del Plebiscito w centrum Rzymu otworzyła Włoszka Adele Casagrande. W 1925 roku Adele poślubiła Edoardo Fendi i razem postanowili, że od tego czasu firma będzie nosiła miano Fendi. Tak powstał rodzinny interes, który przez wiele lat rozwijał się znakomicie. W 1932 r. Fendi otworzyli nowy sklep przy Via Piave. W 1946 r. w familijnej korporacji pracowało już 5 córek Adele i Edoardo: Carla, Anna, Franca, Alda i Paola. Dwadzieścia lat później przypieczętowany został związek marki Fendi z niemieckim projektantem Karlem Lagerfeldem. Jednym z pierwszych jego posunięć było stworzenie znanego dziś na całym świecie logo z odwróconymi literami FF. Wielkim marzeniem Lagerfelda, wspieranego przez siostry Fendi, była zmiana statutu damskiego futra - z poważnego, majestatycznego atrybutu tak zwanej "konfekcji ciężkiej" do lekkiego, subtelnego, przydatnego na co dzień elementu garderoby. Poddano więc kosztowne skórki barwieniu, dekatyzowaniu i innym skomplikowanym procesom, by zmienić je w obiekt westchnień elegantek. Kiedy Lagerfeld zaprezentował najnowszą kolekcję, udało mu się zachwycić nie tylko Włochów. Marvin Traub, prezes Bloomingdale'a postanowił wprowadzić markę Fendi na nowojorskie salony. Pan Sakai, prezydent AOI (jednego z wiodących japońskich dystrybutorów towarów luksusowych) zamówił futra na Wschód. Wkrótce ich śladem podążyli innymi sprzedawcy i okrycia spod znaku FF dostępne były w niezliczonych butikach Fendi na całym świecie.

Obecnie firma Fendi zatrudnia 380 osób i ma blisko 2000 stałych współpracowników. Około 70% produkcji przeznaczane jest do sprzedaży poza granicami Włoch. Fendi ma dwa duże własne sklepy w Rzymie i nowym Jorku, 100 butików i około 600 mniejszych punktów sprzedaży na całym świecie.

W 1969 roku, pod wodzą Lagerfelda, Fendi proponuje pierwszą w swej historii kolekcję ready-to-wear (znaną w świecie mody pod skrótem RTW). To połączenie najwyżej klasy rzemiosła i wizjonerskich projektów z nieco tańszymi surowcami. Fendi sięga po materiały alternatywne dla skóry - wysokiej klasy tkaniny syntetyczne i wodoodporne. Na stałe do jego kolekcji wchodzą tzw. Kolory Fendich, czyli czarny i beż, łączone w kratę, pasy i romby. Coraz wyraźniej w centrum zainteresowania marki stają akcesoria skórzane - przede wszystkim torebki (gdy po kilkudziesięciu latach marka wróci do łask wielkich świata mody, uczyni to właśnie za pomocą torebek!). Lagerfeld dochodzi także do wniosku, że nadeszła pora, by Fendi zaproponował swym klientkom coś, co można założyć pod eleganckie futro. Tak powstaje pierwsza w historii marki kolekcja damskiej odzieży. W 1984 r. futra, torebki i suknie z logo FF sprzedają się nadal nieźle, ale firma musi poszukiwać nowych źródeł zarobku. Pojawiają się typowe dla świata mody "napędzacze" zysku: dżinsy, zegarki, krawaty, fulary, okulary słoneczne i rękawiczki.

Po prostu Fendissime
W 1987 r. firma, która ciągle wprowadza nowe modele i wzory, czuje, że za ciasno jej w tradycyjnym asortymencie. Trzecia generacja szefostwa koncernu decyduje się na odważny krok - wprowadzenie całkowicie nowej linii Fendissime. To zupełnie inne futra i akcesoria - nowoczesne, sportowe, adresowane do młodej, dynamicznej klienteli. Są tu także casualowe stroje codzienne. Pomysł jest trafiony - Fendi odświeża swój wizerunek i zdobywa nowych odbiorców. Ale czy to wystarczy, by przetrwać w drapieżnym świecie mody?
Trzy lata później firma wkracza do świata kosmetyków i to niezwykle odważnie, bo... zapachem dla mężczyzn - Fendi Uomo. Aby podkreślić nowy wymiar marki, otwarty zostaje ultranowoczesny sklep na Fifth Avenue w Nowym Jorku. 22 tys. m2 powierzchni, gdzie można znaleźć wszystko, co oferuje Fendi. Cały świat FF pod jednym dachem! W ślad za zapachem powstaje też pierwsza kolekcja męska Fendi. Zawiera wszystko - odzież lekką i płaszcze, futra i skórzane kurtki, pełną męską garderobę na każdą pogodę i okazję.

Wielki come back
Było nieźle. Nieźle, ale nie doskonale. Na współczesnym rynku mody przetrwać mogą tylko drapieżnicy. A do takich Fendi nie należał nigdy. Starsze, dostojne klientki odchodziły, a nie pojawiały się zastępy nowych. Nie wiadomo, jaka przyszłość stałaby się udziałem marki, gdyby nie jedna scena z kultowego serialu. Po słynnym "wielkim wejściu" Jessici Parker wszystkie kobiety zapragnęły mieć torebkę-bagietkę w charakterystyczny beżowo-czarny wzór. Butiki opustoszały, a moce wytwórcze Fendiego nie wystarczały. Ustawiły się kolejki. To niewiarygodne, ale... powstały listy społeczne. W wielkim Beverly Hills, w zblazowanym Nowym Jorku, gdzie wielcy tego świata mają wszystko, o czym zamarzą, okazało się, że nie można dostać torebki Fendi. Ale skoro to taki unikat, trzeba to zdobyć za wszelką cenę. Nie pomogły jednak znajomości. Możesz nazywać się Paris Hilton, a nawet Madonna, możesz zaprosić na lunch cały dział marketingu wielkiego domu mody, ale... na torebkę Fendi Spy z kolekcji lato 2006 musisz czekać w kolejce... TRZY LATA!

ze stronki www.boutique.com.pl

Summer

kate BOSWORTHstroje kąpielowe...christina riccirihannajessica albajessica bielDREW BARRYMORE





    Independent Fashion Bloggers/


    bloglovin

    I do not have any rights to the photos featured on this page. All photos are credited to their rightful owners.
    Reklama na blogach - Blogvertising.pl
    Popieram Kodeks Blogerów